Koncert O.S.T.R. i Marco Polo, który odbył się 20 marca we Wrocławiu, można podsumować jednym zdaniem: była moc. Ostry wraz z ekipą udowodnili, że hip – hop wciąż jest żywy, o czym świadczyła również liczba fanów. Eter – jeden z największych wrocławskich klubów, o ile nie największy – był wypełniony po brzegi.

Sarius
i Zorak zadbali o odpowiednie rozgrzanie publiczności i przygotowanie na to, co miało nastąpić później. Można było usłyszeć kawałki Sariusa z jego płyty Blisko Leży Obraz Końca m.i.n. tytułowy utwór czy 2040 wyprodukowane przez DJ-a Eproma. Artyści zapewnili klimat rodem z Nowego Jorku – były świetne scratche, pokaz bboyingu i beatbox w wykonaniu Zoraka przy dźwiękach Cypress Hill i Insane In The Membrane – to wszystko sprawiło, że publiczność oszalała. Swój występ zakończyli, nawiązując do Tabasko, utworem Wychowani w Polsce, ale w zmienionej wersji – Zorak ponownie pokazał swoje umiejętności beatboxera, a trzeba mu przyznać, że jest genialny w tym, co robi.

Następnie wszedł na scenę mistrz ceremonii O.S.T.R. z Marco Polo i tutaj zaczęła się właściwa część imprezy. To, co zrobił łódzki raper, przerosło moje wszelkie oczekiwania. Był to koncert promujący Kartaginę, więc nie zabrakło oczywiście kawałków z tego albumu – od tytułowego utworu, który pojawił się już na samym początku, po Side Effects, które można było usłyszeć niemalże na samym końcu. Jednak występ Ostrego to było coś więcej niż samo wydarzenie w ramach trasy koncertowej – była to istna uczta dla każdego miłośnika całej kultury hip-hopowej, jak i twórczości samego O.S.T.R. Nie zabrakło utworów starszych jak mi.n. Kochana Polsko, Ziom za ziomem, Doba, Początek… Można by tu wymieniać bez końca, bo cały koncert trwał 2 godziny. Znalazł się również czas dla samego Marco Polo, który zaprezentował swoje bity – w tym te, które powstały w czasie trasy koncertowej. Występ zamienił się w jedną wielką imprezę hip-hopową, a artyści stworzyli świetną atmosferę za pomocą takich kawałków jak: Astonishing czy G.U.R.U. (nagranego razem z DJ-em Premierem i Talibem Kweli). Potem zrobiło się poważnie – każdy, kto wsłuchuje się w teksty Ostrego wie, że ma on wiele do powiedzenia. Raper nie omieszkał wyrazić dosadnie, co myśli o polskiej polityce przy okazji kawałka A.B.C., a oddając hołd Magikowi zagrał Nierozłącznego kompana – utwór nagrany z Fokusem i Rahimem. Na samym końcu można było usłyszeć genialne Nie Odejdę Stąd z POE, Mówiłaś Mi… i Daj mi bit, które poprzedzało przemówienie rapera na temat wierności.

Jednak to, co najbardziej mnie urzekło w występie Adama Ostrowskiego, jest jego wielka miłość do swoich dzieci. Raper w ciągu całego występu robił przerwy, opowiadał anegdotki z przedszkola, mówił o tym, jak bardzo są one dla niego ważne. A już po koncercie rozgadał się na dobre. O.S.T.R. został wybrany artystą dekady przez Magazyn Wudoo i portal Hip-Hop.pl. Artysta nawiązał do tego i nazwał siebie utrzymankiem dekady – dziękując w ten sposób swoim fanom za to, że może żyć i robić to, co lubi i przede wszystkim za to, że może zapewnić edukację swoim dzieciom. Mnie to przekonuje i moim zdaniem to właśnie O.S.T.R. jest jednym z najbardziej autentycznych artystów polskiej sceny hip-hopowej.

Każdemu, kto się waha, czy pójść na koncert promujący Kartaginę, czy jednak sobie darować – odpowiadam, że zdecydowanie warto. W Długach pojawia się następujący wers: Nie mów mi, że się kończę, nawet się nie zacząłem. Niewątpliwie O.S.T.R. ma jeszcze wiele do przekazania i udowadnia to chociażby Kartaginą.

Nie ma więcej wpisów