Choć kronika festiwalowa mówiła o sobotnim koncercie Flunk jako zamykającym Off Scenę, w niedzielę ostatni wierni widzowie otrzymali w prezencie dodatkowy koncert. Po niewątpliwych tłumach dnia poprzedniego, niedzielny wieczór upłynął przy kojących dźwiękach produkowanych przez duet Lilly Hates Roses.

Poznańsko-toruńska grupa śmiało poczyna sobie na polskich scenach, a ich hit Youth grany był nawet w amerykańskim radiu KEXP. W ogólnie panującej atmosferze pofestwialowego finałowego oddechu, akustyczne brzmienie młodych muzyków wypadło całkiem efektownie. Mniejsza ilość osób sprawiła, że kompozycje oparte na gitarze i wokalach nie zostały zagłuszone, jak podczas środowego występu Petera Brodericka. Wracając jednak do bohaterów wieczoru, Kamil Durski i Kasia Gołomska uzupełniają się znakomicie. Harmonia ich głosów to dla ucha czysta przyjemność. Choć to Kamil odpowiedzialny jest za songwriterską stronę duetu, na scenie stanowi on stabilną bazę pod unikatowy wokal Kasi, który gra pierwsze skrzypce. Zaśpiewany pierwszy wers Like a Boat, Like a Plane wciąż wywołuje u mnie ciarki. Tak naprawdę wszystkie kompozycje przyjemnie płynęły – zarówno te śpiewane po angielsku, ze wciąż zachwycającym Youth na czele jak i te z dobrym polskim tekstem (Zza kwiatów).

Podczas krótkiego występu dane nam było wysłuchać prostych, a uroczych utworów, o nie tak prostych sprawach dotykających młodych ludzi. Patrząc na zgromadzonych wolontariuszy świętujących zakończenie przedsięwzięcia, którego byli częścią, miałam wrażenie, że piosenki te są idealnie o nich i dla nich. W efekcie dało to kameralne, ale jak trafne zakończenie Off Sceny. Oby następna edycja przyniosła jeszcze więcej rozrywki na wysokim poziomie. Organizatorom gratuluję przedsięwzięcia i życzę udanego kompletowania kolejnego zestawu artystów!

Nie ma więcej wpisów