Trzeba przyznać, że po pięciu latach nieobecności Paolo Nutini powraca w wielkim stylu. Caustic Love to trzeci studyjny album w karierze Szkota, który pokazuje jak wszechstronnym artystą jest Paolo. Odkrywa on nowy muzyczny kierunek, który obrał muzyk, a przede wszystkim ukazuje muzyczną dojrzałość, którą w sobie odnalazł.

Przede wszystkim nowy materiał odbiega od poprzednich dokonań tego muzycznego fenomenu z Wysp. Indie-rockowe brzmienia, do których przyzwyczaił słuchaczy Nutini odchodzą na bok i robią miejsce dla funku oraz soulu, które stały się dla wokalisty ogromną muzyczną inspiracją. Większość utworów przenosi słuchacza w czasie i przestrzeni do lat 60-tych, a z charakternej, nieokrzesanej Wielkiej Brytanii, trafić można do Ameryki, gdzie rozkwita i szaleje soulowa energia. Zdecydowanie jest ona odczuwalna w kompozycjach, które znajdują się na płycie.

Otwierający album Scream (Funk My Life Up) wręcz zaprasza na zabawę na ulicy w amerykańskiej dzielnicy. Rytmiczne zwrotki współgrają z chórkami w refrenach i stylowo prowadzoną gitarą. Zaś za sprawą kończącego płytę Someone Like You, trafiamy na leniwą prywatkę, podczas której chłopaki w białych koszulach i dziewczyny w spódnicach w grochy, przytulają się do siebie na parkiecie w takt pulsującej gitary. A przed całą prywatką słuchacz rozkoszuje się kompozycjami, które śmiało mogłyby znaleźć się na winylach takich mistrzów gatunku, jak James Brown, Rod Stewart, czy Otis Readding. Zdecydowanie każdy utwór na płycie ma w sobie to coś, co przykuwa uwagę i sprawia, że nie chce przestać się słuchać.

Niektóre elementy mają w sobie większy potencjał, inne nieco mniejszy, jednak nie ma tu utworów słabych. Znalazł się tylko przerywnik, który nijak mi nie pasuje i wybija z klimatu, w który wprowadziły poprzednie kompozycje. Nie rozumiem dlaczego Paolo pokusił się na umieszczenie tu Bus Talk, który w tak irytujący i infantylny sposób wbija się w uszy słuchacza. Piskliwy głosik rodem z Alvina i wiewiórek powinien być prawnie zakazany albo pozostać tylko i wyłącznie w produkcjach przeznaczonych dla dzieci. Na szczęście jest to tylko jednorazowy wybryk.

Pomimo, że soul i funk to główne style, które można usłyszeć na albumie, to moim faworytem jest Iron Sky. Może właśnie dlatego, że tak bardzo odbiega od reszty materiału? Może dlatego, że jest to najbardziej charakterny utwór spośród wszystkich? Na pewno dlatego, że moim zdaniem głos Nutini brzmi najlepiej w bluesowo-rockowych kompozycjach. Wszystko tu do siebie idealnie pasuje, począwszy od genialnego wokalu, przez delikatne wokalizy, po świetnie dobraną przemowę Charliego Chaplina z filmu Dyktator.

Podsumowując – na płycie próżno szukać słabych utworów. Paradoksalnie brakuje też konkretnych hitów, które zapadają na długo w pamięć, ale całość jest tak smaczna, że po Caustic Love chętnie się sięga i wraca. Paolo posiada niesamowity głos, dlatego ciężko uwierzyć, że jest to 27-letni chłopak ze Szkocji, a nie ponad 60-letni czarnoskóry wokalista soulowy. Taki rasowy, z dawnych lat, gdy soul rozbrzmiewał w najlepsze. Osobiście chciałbym, aby album miał więcej zadry, blusowego klimatu z lekką nutą rockowego uderzenia. Właśnie na to liczę przy następnym wydawnictwie.

Nie ma więcej wpisów