Marina and the Diamonds sprawiła ogromny prezent zarówno sobie, jak i swoim fanom. W dniu urodzin wokalistki, Mariny Diamandis, premierę miał pierwszy singiel zwiastujący jej nadchodzącą, trzecią płytę. Po długiej ciszy ze strony walijskiej piosenkarki, otrzymaliśmy najpierw niespodziewany, czterosekundowy teaser w serwisie Instagram. Kilka dni temu zaczęły pojawiać się grafiki zdradzające kolejne informacje. Ostatecznie, wraz z dzisiejszą premierą potwierdzono, że „FROOT” to tytuł zarówno singla jak i płyty, która trafi w nasze ręce na początku przyszłego roku.

Marina and the Diamonds zadebiutowała w 2010 roku albumem „The Family Jewels”, który przyniósł bardzo dobrze oceniane single „Mowgli’s Road” czy „Obsessions”. Niestety, nie udało jej się wówczas przebić do szerszej świadomości. Niemały wpływ na dość niską popularność krążka miał zapewne fakt, ze Marina zaliczana jest do tak zwanej „nowej fali” brytyjskich piosenkarek, które w podobnym czasie pojawiły się rynku. Chodzi oczywiście o Florence + the Machine, La Roux czy Ellie Goulding, które zawładnęły wówczas światem nie zostawiając wiele miejsca dla innych.

Drugi album „Electra Heart” wydany w 2012 roku nie został już tak dobrze przyjęty. Diamandis zaskoczyła drastyczną zmianą wizerunku oraz stylistyki. W jej garderobie na dobre zagościł róż, w muzyce natomiast rozgościł się ordynarny pop, momentami ocierający się o kiepski kicz. Wokalistka broniła później swojego dzieła twierdząc, że był to pastiszowy album koncepcyjny, opowiadający historię pewnej dziewczyny, która zachłysnęła się wielkim światem.

Zdaje się, że nowy materiał będzie kroczył tą samą ścieżką. To, co do tej pory było pastiszem, stało się nową cechą charakterystyczną twórczości Marina and the Diamonds. Podkład przywodzi na myśl współpracę średniej klasy djów z Europy Wschodniej z najwybitniejszym twórcami Italo Disco z lat osiemdziesiątych. Jedynym zdrowym owocem w tym koszu jest ciekawa barwa i wokal Mariny, który momentami zdaje się przypominać sobie, że może więcej i zwyczajnie marnuje się w takiej kompozycji.

„FROOT” to nadgniły owoc. Budzi poważne obawy, że album będzie koszem pełnym zgniłek.

Nie ma więcej wpisów