Śląsk to tylko kopalnie? Można tak powiedzieć, ale nie tylko te podziemne. Ten region to również kopalnie muzycznych talentów. Keskese to najlepszy ich przykład. Czwórka młodych panów postanowiła tworzyć muzykę bardzo profesjonalnie.

Jak brzmią? Określeń można doszukiwać się wielu. Jednak najlepszą reklamę powinien zrobić fakt, że od kiedy usłyszałem „Swallows”, zapętlałem ten utwór w nieskończoność, aż do teraz. Co prawda ostatnie miesiące są istnym wysypem różnych electro-indie-popowych utworów (i grup), jednak najbardziej cieszy fakt, że na rodzimym podwórku ktoś był w stanie wyprodukować coś brzmiącego tak dobrze. Nie sposób nie zauważyć, że grupa brzmieniem nawiązuje do Yeasayer. I całkiem dobrze im to wychodzi.

Zagłosuj na zespół Keskese w plebiscycie Artysta miesiąca: Marzec 2015 >>>

1. Kim jesteście?

Jesteśmy zespołem powstałym na terenie Śląska pod koniec 2013 roku. Każdy z naszej czwórki ma inne doświadczenia i projekty muzyczne na koncie. Keskese jest dla nas wszystkich całkiem nową przygodą, nie współpracowaliśmy wcześniej ze sobą. Do czasu założenia zespołu każdy z nas udzielał się w przeróżnych projektach, z których nie do końca był zadowolony. Sławek Plotek, nasz perkusista, grał w Iowa Super Soccer do czasu ich rozpadu. Olek w tych czasach jeszcze chodził na ich koncerty [śmiech].

Niestety, gdy chce się grać muzykę taką jak nasza, trzeba nieco pomóc szczęściu i nie liczyć na zbiegi okoliczności. Tak też się stało, gdy po rozstaniach z poprzednimi zespołami poznaliśmy się… na facebooku. Olek Minkacz, nasz wokalista, napisał bardzo emocjonalne i długie ogłoszenie w jednej z grup dla muzyków. Teraz się z tego śmiejemy, ale odzew był ogromny. Po krótkim czasie skład się uformował – już na pierwszych próbach coś „zaskoczyło” i tak zostało. Uwielbiamy grać razem. Jak się okazuje, cały czas jesteśmy w stanie się nawzajem zaskoczyć.

2. Co i w jaki sposób tworzycie?

Tworzymy muzykę, przez wzajemne spotkania i inspiracje. Pewnie nie będziemy zbyt oryginalni, jeśli powiemy że nie chcemy ubierać naszej muzyki w gatunki. Zdecydowanie jednak stawiamy na wartościową treść i kompozycję, przestrzeń i poruszanie słuchaczy; przeżywanie emocji zamiast ich odreagowywanie.

Teksty pisze Olek. Najczęściej każdy z nas komponuje samodzielnie, a gotowy szkielet aranżujemy razem – jednak nie oznacza to że utwór ujrzy światło dzienne. Każdy nasz utwór jest bezkompromisowo testowany na próbach. Czasem efekt wielu godzin pracy jest odrzucany, ponieważ oceniamy go jako zbyt wtórny, nieciekawy, tandetny. Granie takiej muzyki nie sprawiałoby nam przyjemności. Słuchamy bardzo dużo muzyki i bardzo się nią interesujemy, więc efekt „już to gdzieś słyszałem” jest dla potencjalnego utworu częstym wyrokiem trafienia do szuflady. A my chcemy tworzyć coś, co nas samych będzie zaskakiwać i czego sami moglibyśmy słuchać w kółko. Mamy tylko nadzieję że nie będziemy w tym odosobnieni [śmiech].

3. Kim/czym się inspirujecie?

Inspirujemy się szeroko pojętą alternatywą, a każdy z nas ma nieco inny gust, który jednak znajduje pewien punkt wspólny. Obecnie coraz trudniej odnaleźć wyraźne granice między alternatywą a muzyką popularną, ale nie przeszkadza nam to. Bardzo nam się też podobają zmiany, jakie obecnie przechodzi muzyka w Polsce. Bycie częścią tych zmian to dla nas zaszczyt! Jednocześnie nie możemy powiedzieć, że jakiejś muzyki „nie słuchamy”. Grywa nam w głośnikach choćby stara polska muzyka, drum’n’bass, jazz, hardcore, folk, radiowy pop lat 80-tych czy muzyka klasyczna.

Do pierwszych kompozycji podeszliśmy z otwartymi umysłami. Dopiero wtedy zaczęła się klarować muzyka Keskese – tę odkrywamy do dzisiaj, i jest to świetna przygoda. Po roku wypracowaliśmy też konwencję, jaka na próbach wychodzi nam spod palców. Nie tworzymy też utworów w oderwaniu od innych naszych kompozycji. Tę konwencję najłatwiej odnaleźć gdzieś pomiędzy indie rockiem a indie folkiem. Wciąż jednak lubimy sobie zagrać porządny, taneczny funk kiedy nikt nie słyszy [śmiech].

4. Co dla Was jest najważniejsze w tworzeniu muzyki?

Pierwsze co przychodzi do głowy, to żeby jej odbiór sprawiał przyjemność. Żeby nasz słuchacz chciał do naszej muzyki wracać nawet i po kilku latach. Wyróżnieniem będzie dla nas, gdy nasza muzyka będzie towarzyszyła ludziom w ważnych momentach ich życia. Chcemy by przekazywała emocje z którymi można rezonować. Żeby ten, kto nas słucha, robił to dlatego że udało nam się poruszyć coś bardzo głęboko. To bardzo wysoko postawiona poprzeczka, ale też podstawa u Keskese. Nasza muzyka ma dodawać magii życiu słuchacza, który zechce się przy niej zatrzymać. To będzie dla nas największa nagroda.

5. Jeśli nie muzyka to…?

Cisza. Żeby odpocząć od zgiełku życia.

Nie ma więcej wpisów