Nie o wszystkim najciekawszym udaje się informować od razu – okołomuzyczne nowinki, plotki i przecieki, świeże premiery singli oraz zapowiedzi wydawnictw zdarzają się umykać. Jeśli chcesz jeszcze bardziej odnaleźć się w newsowym kalejdoskopie, mamy odpowiednie rozwiązanie. W naszym weekendowym podsumowaniu podpowiadamy, co było słychać w ciągu ostatniego tygodnia…

Dzieje się! W tym tygodniu mieliśmy zatrzęsienie nowych albumów. Uradowali nas: Devendra Banhart („Ma”), (Sandy) Alex G („House of Sugar”), Charli XCX („Charli”), Trupa Trupa („Of The Sun”), The Drew Thomson Foundation („The Drew Thomson Foundation”), Jenny Hval („The Practice Of Love”), Chelsea Wolfe („Birth of Violence”), JPEGMAFIA („All My Heroes Are Cornballs”), Pixies („Beneath the Eyrie”), Metronomy („Metronomy Forever”), Król („Nieumiarkowania”), Emeli Sandé („Real Life”), The Lumineers („III”), Sampa The Great („The Return”), Alex Cameron („Miami Memory”), Tiny Moving Parts („Breathe”), Phum Viphurit („Bangkok Balter Club” EP).

Jeśli po przesłuchaniu tych wszystkich nowości, będziecie mieli jeszcze nieco czasu i miejsca na swojej playliście, wrzućcie tam również nowy kawałek Angel Olsen. Wokalistka podzieliła się właśnie utworem „Lark” z nadchodzącego albumu „All Mirrors”.

Czy ktoś jeszcze pamięta Green Day? Na pewno szybciej znajdziemy kogoś, kto wysłuchiwał ich albumów z lat 90-tych niż tego, co zostało wydane po 2004 roku, a jednak w dalszym ciągu to trio nagrywa i publikuje swoje kawałki. Tym razem panowie wracają z albumem „Father of All…”, który promuje numer o tym samym tytule. Niezmienny pozostaje też styl zespołu.

Okay, musimy przyznać, że nie jesteśmy też zachwyceni nowym utworem Yves Tumora, dlatego nawet nie zachęcimy was do jego wysłuchania. Jeśli jednak chcielibyście to zrobić i przy okazji sprawdzić jak brzmią Hirakish, Napolian i Anthem, to „Applaud” dostępny jest między innymi tu.

I to jest coś, na co czekamy z wielką niecierpliwością. Jego debiut wywołał w nas dużo przyjemnych uczuć,  a nocny set na OFF Festivalu sprzed roku pozwolił się wspaniale wybawić. Mamy więc nadzieję, że drugie wydawnictwo Jacques Greene’a, okaże się równie fajne. „Dawn Chorus” pojawi się 18 października, a jeśli ktoś nie wie, o kim mówimy, powinien sprawdzić jego nowy kawałek. A jeszcze lepiej – poprzednie dokonania.

Stanowczo zbyt mało osób wie o Patricku Cowleyu i jego twórczości. A przecież muzyka elektroniczna jest tak bardzo nieheteronormatywna, co pokazują między innymi kolejne pośmiertne wydawnictwa Cowleya. Tym razem trafi do nas wypełniony disco szałem „Mechanical Fantasy Box” – kolekcja trzynastu nagrań stworzonych między 1973 a 1980 rokiem. Do albumu zostanie również dołączona książka w formie erotycznego dziennika autora. W ostatnich latach dzięki wytwórni Dark Entries światło dzienne ujrzały inne zestawy ze znanymi i nieupublicznionymi utworami artysty, które od 2013 roku zostały zebrane w albumach „Afternooners”, „Muscle Up” i „School Daze”. Dochód ze sprzedaży zapowiedzianego na 19 października wydawnictwa trafi do San Francisco AIDS Foundation.

Od czasu wydania w 2017 swojego czwartego albumu, Perfume Genius trochę zniknął nam z radarów. Nic to jednak, bo Mike Hadreas ma się dobrze, a w czasie swojej nieobecności tworzył nowe kawałki, które posłużą muzycznemu i tanecznemu przedstawieniu „The Sun Still Burns Here”. Widowisko będzie wystawiane od października w kilku amerykańskich miastach, natomiast udostępnionym kawałkiem, który zapowiada te wydarzenia jest „Eye in the Wall”. Jesteśmy zaintrygowani.

Jest też smutna informacje, a chyba jeszcze smutniejszy jest fakt, że wielu ją w ogóle przeoczy. W tym tygodniu odszedł Daniel Johnston – amerykański songwriter, którym jawnie inspirowali się m. in. Pearl Jam, Beck czy Kurt Cobain. Daniel wiódł wycofane życie, ale wcale nie będzie nadużyciem powiedzenie, że wpłynął na kształt gitarowej sceny lat dziewięćdziesiątych. Artysta miał wystąpić dwa lata temu na OFF Festivalu, ale koncert ostatecznie nie doszedł do skutku. Teraz pozostaje tylko jeszcze bardziej kultywować jego pamięć i wsłuchiwać się w takie perełki jak „Hi, How Are You: The Unfinished Album”.

Nie ma więcej wpisów