Szkocka grupa pojawi się na jedynym koncercie klubowym w Polsce.

The Twilight Sad swój pierwszy materiał wydali w 2006 roku. Była to self-titled EP-ka, na której szczególnie wyróżniły się utwory „That Summer, at Home I Had Become the Invisible Boy”, „Last Year’s Rain Didn’t Fall Quite So Hard” i „And She Would Darken the Memory of Youth”. Znalazły się one na pierwszej długogrającej płycie zespołu, która ujrzała światło dzienne rok później. „Fourteen Autumns & Fifteen Winters” spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem ze strony krytyków i fanów. Szczególnie doceniona została płynność łączenia post-rocka z post-punkiem i shoegaze oraz wyjątkowo emocjonalny głos wokalisty, Jamesa Grahama, z wyraźnym szkockim akcentem.

Potem przyszła pora na trzy kolejne albumy: „Forget the Night Ahead”, „No One Can Ever Know” i „Nobody Wants to Be Here and Nobody Wants to Leave”. Jak widać Szkoci szczególnie upodobali sobie długie nazwy płyt i utworów, jednak nie zawsze szło za tym dźwiękowe podobieństwo. Mimo poruszania się w podobnej stylistyce, artyści dodawali do swojej twórczości elementy coldwave, krautrocka czy indie. Dlatego też każdy z trzech albumów spotykał się z pozytywnym przyjęciem, a ten ostatni trafił nawet na najwyższe miejsca podsumowania albumów roku Drowned in Sound, The Skinny i Pop Matters.

Okres od 2014 roku był dla The Twilight Sad bardzo burzliwy. Przez osobiste sprawy poszczególnych członków zespołowi groził rozpad, co ostatecznie się jednak nie stało, ale doprowadziło do personalnych zmian. Na horyzoncie pojawił się również Robert Smith, który poprosił grupę o granie jako support podczas trasy The Cure. Wspierał też Jamesa Grahama i kolegów jako mentor i służył im radą, co bardzo pomogło im w kolejnych miesiącach. W 2018 roku jak grom z jasnego nieba spadła tragedia: samobójstwo popełnił Scott Hutchison, wokalista zespołu The Frightened Rabbit i wieloletni przyjaciel The Twilight Sad. O tym, jak bliską osobą dla Jamesa był Scott najlepiej świadczy chyba to amatorskie wideo.

Wydawało się, że w takiej kondycji The Twilight Sad nie mają szans na twórcze działania. Jednak nic bardziej mylnego. Na początku tego roku ukazał się album „It Won/t Be Like This All the Time”, powrót po pięciu latach i materiał naznaczony traumą, ale zarazem oczyszczający. Z jednej strony mroczniejszy niż dotychczas, z drugiej bardzo w stylu The Twilight Sad. Trzy kwadranse świetnego klimatu i odpowiednio dawkowanej melancholii, godne nie tylko chwili uwagi, ale pełnego zaangażowania i uważnego słuchania.

Taka atmosfera wyjątkowo pasuje do Hydrozagadki, w której odbędzie się jedyny klubowy koncert The Twilight Sad w Polsce. Zespół będzie miał znacznie więcej czasu niż trzy lata temu w Łodzi przed The Cure. To niepowtarzalna okazja, żeby doświadczyć na żywo autentycznych emocji wprost ze Szkocji. Przed The Twilight Sad zagra duet Man of Moon, który również przyjedzie ze Szkocji. Koncert odbędzie się 7 listopada, a bilety, w cenie 69 PLN, można nabyć tutaj.

Nie ma więcej wpisów