“Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz” – to stwierdzenie idealnie pasuje do poniższej playlisty. Wiadomo, pierwsze wrażenie jest ważne. Od tego jak dany artysta zaczyna album, często zależy czy odbiorca będzie chciał z nim kontynuować muzyczną podróż, czy nie. Aczkolwiek czasami najlepsze muzycy zostawiają na koniec. Warto czasami przebrnąć przez wszystkie nierówności, by na samym końcu dać się faktycznie porwać.

Z drugiej strony, jeśli płyta jako całość jest dziełem spełnionym, a tylko ten jeden, kończący utwór nie pasuje, uwiera czy przeszkadza w odbiorze calości, to do takiego albumu nie będzie się chciało za bardzo wracać (no dobra, można też nacisnąć przycisk skip).

Poniżej prezentujemy 30 przykładów tego, w jak fantastyczny sposób zakończyć płytę. Warto zaznaczyć, iż są to utwory z albumów wydanych tylko i wyłącznie w XXI wieku (także Pink Floyd tu nie uświadczycie). Czy będzie to melancholijnie, czy wręcz smutno (Beach House, Blur, Julia Holter), zabawowo (The White Stripes, Carly Rae Jepsen) czy ekstatycznie, mocno (Daughters, Fleet Foxes), to jedno jest pewne: tym artystom udało się utrzymać naszą uwagę do końca. A do wydawnictw zawierających te utwory będziemy wielokrotnie wracać.
Miłego słuchania!

Playlistę przygotował Piotr Zandecki.

Nie ma więcej wpisów