Twierdzą, że grają soul, kochają Maca De Marco, Marvina Gaye’a, Johna Lennona i Gila Scotta-Herona. Wzorem tego ostatniego, chcą pisać piosenki, które nie tylko wpadają w ucho, ale niosą też rebeliancki przekaz. I to im się udaje.

Mieszkają i tworzą w Berlinie, choć nikt z nich stamtąd nie pochodzi. Poznali się on-line, gdy gitarzysta Saxon Gable zamieścił ogłoszenie, że poszukuje outsiderów-indywidualistów do nowego zespołu. Przez pierwszy rok nagrali ponad 40 kompozycji, a dwie z nich trafiły na ich pierwszą „12”- tkę: „Lonesome / Better ”.  Obie znalazły się na playliście BBC 1, zaś „Lonseome”  stała się jedną z ulubionych piosenek Jacka Saundersa i słuchaczy jego cyklu „Next Wave”.

Ich poprzedni singiel „Lay Down Your Weapons” powstał w 2017 roku jako reakcja na brutalność policji i w kontekście ruchu Black Lives Matter  wciąż nie traci na aktualności.

Buntownicza natura muzyków znajduje wyraz w dźwiękach, w których łączą tradycje ze współczesnością. W muzyce People Club usłyszymy też podobieństwa do artystów łączących indie-pop z muzyką taneczną (choćby Phoenix czy Little Dragon), ale nie stronią także od soulu i R&B (legendy Motown czy Frank Ocean czy SZA).

Po wyprzedanych koncertach w Londynie i Berlinie, zespół zaczął przyciągać uwagę branży. Efektem był kontrakt z managementem ie:music i legendarną londyńską agencją koncertową ATC-Live (opiekę nad nim sprawuje Sarah Besnard stojącą za sukcesami Fontaines DC). Zespół szykował się, by w 2020 roku zaprezentować się szerszej publiczności, jednak potwierdzone występy na The Great Escape, Electric Picnic i innych festiwalach zostały odwołane przez COVID-19. Nie zniechęcając się, grupa wykorzystała lockdown i brak koncertów, by skupić się na pisaniu kolejnego materiału, czego owocem jest świetna EPka „Take Me Home”.

13 stycznia opublikowali pochodzący z niej singiel „Francine” opowiadający tragiczną historię narkotykowego romansu. W warstwie lirycznej kawałek świetnie wpisuje się w rock’n rollową mitologię, brzmi zaś niczym soulowo-rockowy klasyk: podlane retro-klawiszami leniwe zwrotki, hipnotyczny wokal i dramatyczny refren.

Nie ma więcej wpisów