Nie ma pór roku, jest ciągły lockdown, kwarantanna i życie od jednej fali wirusa do drugiej. Dlatego to już kolejna migawka z takim właśnie tytułem, w opozycji do wcześniejszych, bazujących na porach roku. Chociaż drugim powodem takiego tytułu jest zapewne to, że w artykule znajdują się wydawnictwa i z jesieni, i z zimy, i z wiosny, i z zakończonego już lata – czyli z całego roku. Dużo się tego nazbierało, więc bez zbędnego przedłużania należy przejść do głównej treści.

Alfah Femmes to jeden z naszych ulubionych nadmorskich składów, nie moglibyśmy więc przegapić ich najnowszej EP-ki, „I Wouldn’t Bother”. Co prawda to zaledwie kwadrans grania, ale za to dalej mamy tu kalejdoskop brzmień i puzzle inspiracji (chamber pop, noise pop, dream pop i wiele więcej), czyli coś, do czego Alfah Femmes zdążyli nas już przyzwyczaić. Świetny przystanek przed drugą płytą.

Czekaliśmy długo, ale w końcu się doczekaliśmy. Debiutancka EP-ka Feral Atom już ujrzała światło dzienne. „I Dream in Blue” to sześć utworów, w tym trzy znane już wcześniej, o których pisaliśmy od początku działalności białostockiej artystki. Klimat jest bardzo spójny, dreamy gitary wypełniają atmosferę po brzegi, a brak słabych momentów wcale nie dziwi – w końcu każdy szczegół dopieszczany był przez ten długi czas do perfekcji. Świetny materiał.

Bardzo podobała nam się płyta „Kwiaty” zespołu Kwiaty, cieszymy się więc bardzo, że będzie kolejna część, nawet jeśli nie znamy jeszcze daty jej premiery. Poznaliśmy za to singiel „Petek wiosną”, który brzmi jak rasowy shoegaze o zdolności przenoszenia w czasie do początków wiosny. A może to właśnie wtedy światło dzienne ujrzy druga płyta zespołu?

Co do shoegaze: niedawno zadebiutował zespół Midsommar, który ma koncie utwór „Soft”. Ta przecudowna kompozycja brzmi trochę jakby Natalia Grosiak z Mikromusic śpiewała u Alcest. Jest gęsto, jest marzycielsko, ostrzymy sobie zęby na więcej, a EP-ka o tytule „The Dream We Had” podobno już w drodze.

Bardzo czekaliśmy na nowy album zespołu Rycerzyki i nie jesteśmy ani trochę zawiedzeni. Na początku wydawało się, że wydanie „Zniknij na zawsze” już pod koniec wakacji będzie strzałem w stopę (w końcu utwór z tytułem „Żar” musi być instant letniaczkiem), ale ostatecznie pora okazała się idealna. Płyta nie jest bowiem uwielbieniem letniej beztroski, a raczej ładnie podbitą syntezatorami à la Kombi i psych popowymi gitarami słodko-gorzką pigułką (szczególnie tekstowo). Krótko mówiąc: album lepszy jest na babie lato niż na zwykłe lato. W naszym kajeciku „topka roczna” odhaczona.

Chociaż Shyness! jest zespołem nowym, nie tworzą go debiutantki. Do grupy należy m. in. Iwona Skwarek, znana z duetu Rebeka, czy Joanna Bielawska (Asia i Koty, Folder). I chociaż przez fakt, że to Iwona śpiewa, zespół sprawia momentami wrażenie nieco łagodniejszej Rebeki (bardziej indie, mniej synthpopowej), to płyta „Shyness!” naprawdę ma spory potencjał. Recenzentom pewnie będą cisnąć się na usta porównania do Warpaint, ale nie będą one trafne – jedynym elementem wspólnym jest tutaj kobiecy kwartet (lekko zahaczający momentami o dream pop). Cała reszta to już jednak różnice: od obecnych u Shyness! żywych momentów, przez sprytne łączenie inspiracji („Ikarius” jest trochę jak Fever Ray z trip hopowym podłożem), w końcu po znacznie mniej gitarowy kierunek. To będzie naprawdę mocny polski zespół, pozostaje tylko trzymać kciuki za sukces za granicą.

O Long Distance Runner już pisaliśmy, więc krótko i treściwie obwieszczamy: jest nowa klimatyczna EP-ka, która liczy trzy utwory. Teraz oprócz dream popu więcej jest synthów, retro brzmienie również ciągle jest słyszalne. Przyjemna rzecz, którą zdecydowanie polecamy.

Czy duet TONFA wypełni w polskim eksperymentalnym hip-hopie lukę po Synach? Co prawda podejście do rapu obu składów jest nieco inne, ale to dalej ten sam offowy vibe, którego tak bardzo potrzeba na tej momentami nudnej i przewidywalnej polskiej scenie. Self-titled EP-ka z 2019 roku jest świetna, a TONFA dopiero się rozkręca – co pokazuje choćby najnowszy utwór „HIT”. Album w drodze.

Jeśli mamy słuchać rapu stylizowanego na oldskul, niech będzie on taki jak „Wielkie miasta” Szczyla. Tekstowo jest mądrze, produkcyjnie jest pewnie, wizualnie również niczego sobie, a flow bardzo się wyróżnia. Album „Polska Floryda” w połowie października.

Natomiast zupełnie inną stronę rapowej sceny prezentuje Konera aka Jakub LDDV, o którym zresztą niejednokrotnie pisaliśmy. Nakładem Peleton Records ukazał się wyczekiwany przez nas mixtape „Brylant”, oparty na samplach polskiej muzyki z lat dziewięćdziesiątych i zerowych. Jak zwykle nieskrępowana nawijka i przemyślana produkcja, a dodatkowo całkiem miły pakiet gości, zapewniający dawkę różnorodności. To materiał idealny na domówkową czilerkę.

W kwestii sampli z lat ubiegłych niekwestionowanym mistrzem jest oczywiście Pejzaż. Dlatego cieszy nas premiera albumu „Wyspa”, który stanowi kolejny udany materiał producenta. Tym razem jest trochę więcej zabawy z instrumentalnym hip-hopem i kojącym downtempo, a znacznie mniej wpływów house, ale wychodzi to albumowi na ogromny plus i chroni od zmęczenia materiału. Niepodrabialna jakościowo propozycja na koniec lata.

<# (Hearsh) to projekt z gatunku „wyskakuje nagle i okazuje się świetny”. Płyta „Nowhere To Be Found” ukazała się w połowie września i miesza ze sobą różnorakie wpływy (jak choćby ambient, hip hop czy post-industrial), utrzymując je jednocześnie w bardzo gęstym sosie. Wszystko to jest też bardzo melodyjne, w żadnym razie nie męczące i całego albumu można, nawet bez zdania sobie sprawy z upływu czasu, przesłuchać przy jednym posiedzeniu. Aha, za wszystkim stoi Maciek Stępniewski, wydający też jako Haunting czy Krew. Nie ma więc mowy o tym, że tak udana płyta jest dziełem jedynie przypadku. W końcu zrobił ją ktoś, kto doskonale zna się na rzeczy.

Jacek Prościński nie jest na polskiej scenie postacią anonimową (wystarczy chociażby wspomnieć projekty Lasy czy MU z Tymonem Tymańskim). Dlatego jakość płyty „wh0who” wydanej pod aliasem wh0who również nie zaskakuje. Footworkowa wyspa pełna przygód, która bardzo dobrze sprawdza się również w akcji na żywo. No i kolejne udane wydawnictwo Coastline Northern Cuts.

Bardzo lubimy pisać o labelu Nagrania Somnambuliczne, bo muzyka tam wydawana zawsze trzyma wysoki poziom. Nie inaczej będzie tym razem. 28 października ukaże się płyta „Korzenie” autorstwa Łukasza Poleszaka, znanego też jako Wudec. Płyta powstawała prawie sześć lat w różnych miejscach świata, z pomocą różnych narzędzi oraz instrumentów. Singiel „Serce lasu” zwiastuje, że będzie to materiał starannie dopracowany, brzmieniowo zahaczający gdzieś o tribal ambient, field recording i majestatyczną atmosferyczną elektronikę. Mieliśmy okazję przesłuchać całego albumu i możemy zdradzić, że zwiastun ten jest nadzwyczaj trafny. O tej płycie będzie jeszcze głośno.

Miło ponownie usłyszeć Bluszcz, nawet jeśli w ogólności nie można narzekać na ich ciche dni. Singiel „Odra” ujmuje przede wszystkim teledyskiem, ale ma też inne walory, jak choćby pełen kulturowych odnośników tekst (pozdrowienia WaluśKraksaKryzys, Niwea i Mazzy Star) oraz melancholijne gitarowo-syntezatorowe tło. Nieoczywisty hit jesieni? Bardzo możliwe.

„Ozyrnys'” od duetu Kadabra Dyskety Kusaje (podobnie jak Bluszcz działającego w Seszele Records) to rozmarzona reminiscencja czasów sprzed pandemii, doprawiona synthami Kuby Kutery i mixem Marcina Mrówki z Oxford Drama. Solidna ekipa zadbała o to, żeby utwór był kolejną perełką przybliżającą nas do jednego z najciekawszych debiutanckich albumów przyszłych miesięcy.

Wczasy na dobre wracają i bardzo nas to cieszy. Singiel „Tyle słów” stanowi pierwszą zapowiedź nadchodzącej płyty, której szczegóły poznamy na pewno już niedługo. Duet jak zawsze jest przebojowy w swojej wizji zimnej fali i jak zawsze boleśnie trafny w swoich tekstowych obserwacjach i refleksjach. Czekamy i zapętlamy!

Nowy singiel Natalii Nykiel to zawsze święto (nawet jeśli poprzedni ukazał się całkiem niedawno). Tym razem mamy powrót do wyprodukowanego przez Michała „Foxa” Króla electroclashu. „Królestwo” dodatkowo wciąga teledyskiem (reżyseria Łukasz Zabłocki) i całkiem zmyślnym tekstem. Natalia w formie, ale gdzieś w naszej głowie kiełkuje jednak myśl, że drobna gatunkowa rewolta byłaby na trzecią płytę w sam raz.

Zalia ma na koncie dopiero kilka utworów, ale dosyć szybko osiągnęła naprawdę wysoką muzyczną jakość. „Odpływam” to bogato zaaranżowana i wyśpiewana bez głosowych hamulców indie popowa kompozycja, która przywodzi na myśl, również wokalnie, Melę Koteluk. Trudno przejść obok tego utworu obojętnie i nie włączyć zapętlenia. A przecież to dopiero początek kariery tej artystki!

Może nie kompletna nowość, ale za to jaka przyjemna: kolektyw Polonia Disco wydał składankę największych przebojów z lat 2017-2019. Są tam nasi faworyci, jak „Anekumena”, „Klucz” czy „Grzeczna dziewczyna”, ale jest też sporo utworów przeoczonych przez nas podczas grzebania w soundcloundowych odmętach Polonii, jak „Ogniste marzenia” albo „Golfik”. Trzymająca poziom disco-popowa kolekcja na imprezowe wieczory.

O nowym labelu Tańce, który założył krakowski DJ i promotor Rusałka, jeszcze nie pisaliśmy, co jest ogromnym niedopatrzeniem. Szczególnie, że zdążyły się w nim ukazać już trzy ciekawe wydawnictwa: „Gusła (Human Rites)” Avtomata (świetny miks UK bassu i ballroomu), „Balanga” Semprey (czyli połowa duetu Bloo Crane – chyba mało kto spodziewał się, że ktoś z popowego środowiska jest w stanie wydać tak potężny hard drumowy materiał) oraz „Dom strawiło” Naphta (tutaj solidne uderzenie UK bassowe łagodzone jest ludowymi wpływami). Na ten moment Tańce to jeden z najciekawszych polskich labeli elektronicznych. Z niecierpliwością czekamy na więcej.

Album z remiksami płyty „Noc” Baascha nazywa się „NCRMX” i trwa długo, bo znalazły się tam chyba wszystkie znaczące osoby polskiej sceny klubowej i nie tylko. Wspomniany wyżej Avtomat, Niemoc, Lucassi (Łukasz z Coals), Zamilska, Piernikowski, ale też Wczasy, Tęskno, Skubas czy Paulina Przybysz. Zdecydowanie trzeba dać temu zbiorowi czas, ale warto, choćby dla znalezienia własnych perełek.

Coś czujemy, że wzmianki o Tygrysy Records staną się stałym elementem każdej migawki. Duet Chair, o którym pisaliśmy w poprzednim wydaniu, wydał singiel „Happiness”. Nieco humorystyczna oprawa nie zakrywa art rockowego środka, inspirowanego jakby krautowymi wpływami? Brzmi to bardzo ciekawie. Jest też coś dla fanów sceny gorzowskiej – debiutancki singiel od Drobne Niepokoje. To duet który tworzą Wojciech Brożek i Magda Turłaj, a ich utwór „Drobne niepokoje” zwiastuje naprawdę ciekawy materiał w przyszłości. No i singiel Ewy Sad („Angelo”) – warto też dodać, że cover jej „Elephant Man” znalazł się na albumie Shyness!.

Skoro o Ewie Sad mowa, to wystąpiła ona gościnnie w teledysku kolejnej wschodzącej gwiazdy, a mianowicie artysty o pseudonimie Człowiek. Utwór „Nowy Gotham” to electropopowa kompozycja, tekstowo opowiadająca o trudnej relacji z miastem Łódź. Szykuje się kolejny ciekawy debiut, w dodatku osoby o wyraźnych umiejętnościach pisarskich.

Hasło „babie lato” już w tym artykule padło, a album o tytule „Babie lato” od zespołu Glątwa właśnie ujrzał światło dzienne. Płytę zapowiadał utwór „Łąka”, który powstał na podstawie „Ballady bezludnej” Bolesława Leśmiana. Jego powolne tempo i spiętrzenie różnorodnych instrumentów w tle urzekają i hipnotyzują.

Nowy nabytek Def Jam Recordings Poland to Cichoń (zbieżność nazwisk z naszym redakcyjnym kolegą całkowicie przypadkowa). Miks alternatywnego r&b i rapu, który ma coś z Meek, Oh Why?. Singiel „Przykro” zwiastuje całkiem ciekawą karierę, ale to nie jedyny udany utwór artysty. Warto wsłuchać się choćby w takie pojedyncze perełki jak „Day by Day”.

Nowa płyta Lonker See jest, bez zaskoczeń, bardzo dobra. Bez zaskoczeń jest również styl zespołu: psychodeliczny jazz-space-rock o mrocznym zabarwieniu, Nikt jednak nie mówił, że więcej tego samego to źle, szczególnie, że Lonker See od dawna trzymają naprawdę wysoką jakość. Koniecznie posłuchajcie „Time Out”.

Wszystkie przeoczenia należy nadrabiać i tak też robimy w przypadku zespołu Baṣnia, który jeszcze w marcu 2019 wydał album „No Falling Stars and No Wishes”. Nie udało nam się wcześniej trafić na ten skład, a to wielka strata, na płycie bowiem można znaleźć inspiracje mrocznym post-punkiem, zimną falą i shoegaze, ale też jazzem. Smakowity materiał idealny na mroźne wieczory, które niestety już niedługo.

Nowe (stosunkowo) płyty, teledyski, utwory, które dodatkowo bardzo polecamy: Natalia Szroeder„Para”, Kaz Bałagane„Cock.0z Mixtape”, Rysy„Starlink” (Pejzaż Remix), Sokół & Sarius„Cześć”, Sokół„Jednorożec”, Sokół & Hodak„Batoniki”, 1988 & asthma & Szczyl & DJ Zeten„Przypływ”, Ten Typ Mes„Only in Warsaw”, Ten Typ Mes„Akuku”, Ten Typ Mes„Idealny raper”, Ten Typ Mes„Joga”, Michał Kmieciak & Michał Wiraszko„Coś więcej”, Rosalie.„Spływa” (CatchUp CloudFest Remix), Niemoc & Tęskno „Potop”, Michał Wolski & Grzegorz Bojanek„Oxygen”, Viki Gabor„Moonlight”, Faustyna Maciejczuk„Bez granic”, Lil Zey & Rosalie.„80 Kere”, Kacperczyk „Artysta z ASP”, Kacperczyk & Julia Pośnik„Niebieskie ptaki”, hage-o„Lustro”, Król & Grzegorz Skawiński„Zbyt dobrze ci idzie”, The Dog„Slow Walk”, Król & Igor Nikiforow„Byłaś serca biciem”, Sarsa „Przyspieszam”, Avtomat „Doolska”, ATLVNTA „ATLVNTA”, Young Leosia„Hulanki”.

Nie ma więcej wpisów