Deftones / mat. prasowe
Deftones w Atlas Arenie
Amerykańska grupa po długim oczekiwaniu pojawi się w Polsce.
Mieli zagrać u nas już kilka lat temu. Plany pokrzyżowała pandemia, a potem nieprzewidywalna sytuacja za wschodnią granicą. Ostatecznie jednak wszyscy ci, którzy szykowali się na Deftones w 2020 roku, zobaczą ich sześć lat później.
Wtedy koncertowali z płytą Ohms, teraz do Polski przywiozą swoje najnowsze dzieło, które krytycy określają powrotem do formy i tłumnie umieszczają na końcoworocznych podsumowaniach: private music. Tak jak album sprzed pół dekady stawiał na atmosferyczne, dłuższe pejzaże i więcej powolnego budowania klimatu, private music jest bardziej dosadne. Więcej tu post-hardcore niż post-rocka, więcej krzyku i gniewu, ale nie znaczy to wcale, że tak charakterystyczny dla Deftones klimat zaginął. Teraz po prostu wybrzmiewa znacznie wyraźniej.
Fani z pewnością jednak czekają na stare hity, a tych Deftones mają mnóstwo. Czy klasyczne kompozycje z Around the Fur i White Pony, takie jak Be Quiet and Drive (Far Away) i Change (In the House of Flies), czy też oparte o senną atmosferę utwory z bardzo cenionego Koi no yokan (Entombed, Rosemary). Można się spodziewać wiele dobrego. Szczególnie, że zespół jest w świetnej koncertowej formie.
Europejska trasa zespołu startuje w Paryżu pod koniec stycznia i obejmie 15 miast. Wśród nich będzie Łódź. 5 lutego zespół zagra w Atlas Arenie. Jako goście specjalni pojawią się Denzel Curry i Drug Church. Bilety na koncert są już wyprzedane. Wydarzenie organizuje agencja Alter Art.
