Great September 2026 / mat. prasowe
Kogo zobaczyć na Great September
Showcase rusza już za kilka dni. Kogo warto sprawdzić w Łodzi?
Great September odbędzie się w dniach 10-12 września w różnych łódzkich miejscówkach. Część muzyczna będzie mieszanką znanych nazwisk i debiutantów stawiających pierwsze kroki na scenie. W tym roku po raz pierwszy pojawi się tez sekcja zagraniczna. Chociaż największą frajdę zawsze sprawia samodzielne odkrywanie, poniżej prezentujemy listę siedmiorga artystów, których naszym zdaniem nie można pominąć.
Nie ma jednak sensu powtarzać nazwisk, o których pisaliśmy niedawno na naszych łamach. W relacji z OFF Festivalu chwaliliśmy grupę Bujaturla, więc na Great September z pewnością jakość będzie podobna. Kilka miesięcy temu wspominaliśmy o zespołach Poczta Polska i Szlugazer, nieco później przywoływaliśmy Brożka, niedawno zachwycaliśmy się takimi projektami jak Kielichy, Joulie Fox i Burn TV. Kilka dni temu pisaliśmy o Błocie i livce. Wszyscy oni zdecydowanie powinni się znaleźć na liście do sprawdzenia w Łodzi.
Kto zasługuje na uwagę poza nimi?
Odpowiedzialność (Wooltura, 10 września, 20:00)
Odpowiedzialność to zespół jeszcze bardziej tajemniczy niż Bujaturla. Przez długi czas nie wydali żadnego utworu, ale nazwiska i pochodzenie muzyków mówią tutaj same za siebie: Krzysztof Sarosiek, Artur Koszałko, Jan Boguszewski, Paweł Kowalewicz, Maciej Figiel. Przeszłość w zespołach Zwidy, Hanako, We Watch Clouds, sow the seed, reap the fear. Prawdziwa supergrupa. Przed samym Greatem po cichu wrzucili do sieci swoje pierwsze demo: Nie mam czasu / Złe wieści. Zaangażowany społecznie garażowy punk z post-punkowymi wtrętami, inspiracje IDLES, ale też swoimi wcześniejszymi kapelami. Warto zobaczyć ich pierwszy koncert.
ARS Latrans Orchestra x Kuba Folwarczny (ŁCW, 10 września, 20:30; Prywatka Scena eBilet, 10 września, 23:00)
W zasadzie to dwa koncerty, ale mocno ze soba powiązane. Od co najmniej kilku lat projekt ARS Latrans stanowi kuźnię polskich talentów. Na płycie Sztuka miłości skrzydła rozwinęli m.in. Odet, dybiński czy Gypsy and the Acid Queen, kolejną pulę zasilili Martyna Baranowska, Tony Yoru czy koko die, a zeszłoroczny album KATHARSIS wsparli właśnie Kuba Folwarczny czy irys. Na jednej imprezie, jednego dnia, będziemy więc mogli zobaczyć fabrykę talentów i jeden z jej najnowszych modeli: indie popowych ARS Latrans i alt rockowego Kubę Folwarcznego.
Misia Horbatowska (6. Dzielnica, 10 września, 22:30)
Dopiero trzy utwory na koncie, a jaki ogrom emocji. Wszystko jes tu na swoim miejscu. Czy to lekkie syntezatory, chórki, klawisze, miękki wokal albo zwiewna gitara. Trochę Sufjan Stevens, a trochę Lor. Nie ma tutaj miejsca na przypadkowe dźwięki i niepotrzebne słowa. Czy będziemy na Great September obserwować nowe duże nazwisko polskiego indie folku?
Ciepłe Brejki (Łódź Kaliska Scena Górna, 11 września, 20:00)
Niektórych mogą odrzucić humorystyczne tytuły utworów, ale niech nie zwiodą one miłośników ciekawego hip hopu. Poznaniacy brylują na breakbeatowych podkładach, maja na koncie trzy płyty i z powodzeniem zabawiaja publikę już od kilku lat. Może Great September będzie dla nich szansą na wypłynięcie na głęboką wodę? Bitamina, która wydawała w tej samej wytwórni, też potrzebowała trochę czasu, żeby zdobyć obecny poziom popularności (pozdrowienia dla fanów płyty Plac zabaw).
Krzyk mody (Dom literatury, 11 września, 21:30)
Krzyk mody to indie popowy duet, który ma przed sobą świetlaną przyszłość, musi tylko zrobić coś bardzo trudnego: wyrwać się od wpływów Dawida Podsiadły. Polska co prawda poznała ich za sprawą ZORZY i programu dla debiutantów (singiel Nie płacz za mną zbyt często), ale wydaje się, że pomysł na siebie mieli już wcześniej (choćby minimalistyczny pop w Po cichu, na palcach) i oby mieli szansę pozostać mu wiernymi. Niedługo przyjdzie pewnie pora na debiutancki album, ciekawe, czy duet szykuje na koncert jakąś nowość.
oda nova (6. Dzielnica, 11 września, 22:30)
Już po pierwszych dźwiękach można się poczuć jak w erze świetności polskiej smutnej muzyki: Daniel Spaleniak, pierwsza EP-ka Coals, debiutancki album Oly.. Wszystkie te skojarzenia w przypadku ody są jak najbardziej na miejscu. Zeszłoroczna EP-ka dualizm i niedawny singiel zostawię ci listy szybko łapią za serce, głównie dzięki delikatnym wokalom i minimalistycznej oprawie. Artystka bardzo powoli odsłania się przed publiką, ale wydaje się, że w Łodzi wszystko może wskoczyć na swoje miejsce.
Bazgrołki (Iron Horse, 12 września, 18:30)
Krótko wspominaliśmy o zespole Bazgrołki jeszcze przy okazji podsumowania 2024 roku, jednak od tego czasu zespół wydał dwa pełnoprawne albumy, coraz bardziej dojrzewając i zaostrzając swoje brzmienie. Tegoroczna płyta Przełamując fale ma w sobie więcej brudu, hałasu i krzyku. Całość zahacza nawet o transowe swansowe klimaty. To już nie jest Dziewczyna z Seattle, ale zespół wciąż ma pomysł na siebie. Tym bardziej ciekawe, jak zabrzmi na żywo.
