zachwyt / Burn TV / Ninja Episkopat / Szymon Siwierski / Pokusa / Kielichy / mat. prasowe
Polska migawka: wersja mini #5
Kilka wydawniczych ciekawostek od polskich artystów.
Chociaż cała seria Polska migawka nie może ostatnio poszczycić się regularnością, z pewnością nie jest to jeszcze koncept wymarły. Szansa na powrót w nieco krótszej odsłonie może rozpędzić kolejne części. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Poprzednia część dostępna jest tutaj.
Pokusa zaprezentowała nowy album. Głowy są tak nieoczywiste jak cała twórczość tria Kryszk/Bryndal/Olter. Trochę tu yassu, trochę klimatycznej awangardy, ale przede wszystkim całość ma swoje flow, dzięki któremu w żadnym momencie nie przeszarżowuje. Nie jest to hałaśliwy fusion, a raczej muzyka, która często zwalnia i mogłaby z powodzeniem zabrzmieć w jakimś schowanym z dala od głównej ulicy jazzowym klubie nocnym. Pokusa stoi z boku, również tzw. młodego polskiego jazzu, i myśli we własnym języku. To trzeba docenić.
Clarens Ave to poznański artysta, który w lutym wydał EP-kę Eksport. Wydawnictwo utkwiło w niszy, co jest bardzo niesłuszne. Ambient popowy klimat ubogacają echa dubu i nagrania terenowe. Pierwszym skojarzeniem jest szanowany przez nas label Nagrania Somnambuliczne, który wydawał podobną muzykę. Ale wciąż jest to brzmienie, którego na rodzimej scenie jest za mało. Nawet jeśli elementy wokalne nie zawsze tu pasują (mogłyby być bardziej szeptane i mniej przegadane: oszczędny śpiew sprawdza się tutaj lepiej niż melorecytacja), instrumentale w każdym utworze mają w sobie coś ciekawego. W dodatku atmosfera świetnie pasuje do oprawy graficznej projektu. Trzeba tę EP-kę podsumować słowami samego muzyka: Jest we mnie potencjał / a potencjał to już coś.
Zespół Mlecze wydał swój drugi album: Album niebieski. Pisaliśmy już o jednym z singli (Może ty też), ale cała płyta robi jeszcze większe wrażenie. Oni jakoś to robią, że melodie zapadają w pamięć, a aranżacje ujmują bogactwem niuansów. Chyba najsensowniejszym zagranicznym odnośnikiem pozostaje Men I Trust, bo Mlecze bedroom popowe wpływy idealnie łączą z indie rockiem i sohisti popem. Wokal płynie zwiewnie jak w najlepszych dream popowych projektach, a lekkie syntezatory spajają całość w maksymalnie przyjemne doświadczenie. Mlecze wyrastają na zespół, który powinien przetrwać próbę czasu i przez lata dostarczać nam świetnych nowości.
W październiku ukaże się drugi długogrający album grupy Ninja Episkopat. Teraz dostaliśmy natomiast dwa single: Among Monsters i The Bell of Shame. Ten drugi gościnnie wykorzystuje rapującego ShrapKnela, przez co dostajemy nawijkę na połamanym, ni to fusion jazzowym, ni to abstract hip hopowym bicie. Wypada to wyjątkowo dobrze. Dla odmiany Among Monsters to siedmiominutowa jazda po bandzie, bardzo w stylu Niechęci, z podniosłym, post-rockowym zacięciem. Płyta Ubryk zapowiada się naprawde interesująco. Warto czekać.
Zespół Rosa Vertov zaprezentował świetny teledysk do singla Seen It Land. Lekkie podłączenie się pod historyczną stylistykę przywracaną do życia choćby przez The Last Dinner Party jest punktem wyjścia do kroku dalej i zabawy z nią. Gwóźdź w jabłku, głowa na talerzu, kąpiel w wannie na świeżym powietrzu. Obraz bardzo spójny z utworem, dodającym dużo psychodelii do shoegaze’owych podstaw. Rosa Vertov przez lata na scenie wypracowują sobie na tyle wyraziste brzmienie, że to już nie polskie Warpaint, a po prostu Rosa Vertov.
Grupa Kielichy szybko zdołała namieszać na rodzimym podwórku, budząc skojarzenia z zespołem Swans i ich eksperymentalno-transowym podejściem do grania. Nie da się tych inspiracji nie wychwycić, ale jednocześnie jest to wszystko bardzo swojskie. Czy dzięki tekstom w rodzimym języku i o rodzimych problemach i tematach, czy przez udane neofolkowe wstawki, narastające brzmienie uderza z odpowiednią dużą siłą. Warto sprawdzić album Sawant, który, w odróżnieniu od albumów Swans, trwa mniej niż godzinę. I tylko na tym zyskuje.
Rycerzyki wciąż zbroją się na nowy album. Przestrzeń powstała we współpracy z Jakubem Ziołkiem. Utwór ujmuje wielogłosami w zwrotkach i bardzo ciepłym refrenem. Wokal Jakuba bardzo przyjemnie wplata się w resztę kompozycji. Blady sierp jest natomiast nagrany wspólnie z Magdaleną Gajdzicą, znaną m.in. z Enchanted Hunters. To musiała być współpraca marzeń i rzeczywiście tak jest. W ciemno można obstawiać, że nowy album rycerzyków będzie piękny.
Chloe Martini ponownie udziela się w k-popie. Po sukcesie singla Sugarcoat NATTY z zespołu Kiss of Life, polska producentka pomogła Tiffany Young na utworze Moment. Razem z nią artystkę wsparł również Adam Kiepuszewski (Młody Budda) i Adam Świerczyński. Efektem jest nowoczesny numer r&b, idealny do odprężenia i bujania. Tiffany Young ma na koncie jeden solowy album, jej kariera dopiero się rozkręca, oby miała jak najwiecej okazji do współpracy z polskimi producentami.
Joulie Fox ma na swoim koncie udaną zeszłoroczną EP-kę Wyśpię się po śmierci. Teraz szykuje się do wydania kolejnego minialbumu. Promują go single Jest mi dobrze i Nowe serce. W tym drugim synthpop ociera się momentami o zimną falę, co daje naprawdę udany efekt. A ten pierwszy trzyma się bardziej standardowej popowej formuły, która budzi skojarzenia z Darią Zawiałow. Joulie warto mieć na radarze, bo jeśli będzie dokonywać dobrych wyborów, ma szansę wyróżnić się na rodzimym poletku.
Zespół zachwyt nagrał jedną z najlepszych polski EP-ek shoegaze: self-titled z 2022 roku. Debiutancki album sprzed dwóch lat przyniósł lekką zmianę stylistyki, pojawiły się też zmiany personalne. Teraz natomiast grupa objęła kurs na kolejne wydawnictwo. Znam z demotywatorowym teledyskiem to mniej ściana dźwięku, a bardziej slackerowe luźne granie. Do Nie tędy droga grupa zaangażowała natomiast Karolinę Prasał z Mleczy, co pozwoliło osiągnąć eteryczny klimat, a jednocześnie pobawić się trochę z klasyczną indie rockową formułą. Poszukiwania brzmienia na nowo trwają, ale wyraźnie czuć, że zachwyt chcą odnaleźć znaną z początków swojej twórczości magię. I być może są coraz bliżej.
biesowanie od Burn TV to płyta bardzo nietypowa. Bo chociaż opisując ją bardzo zgrubnie można podpiąć się pod takie pojęcia jak bedroom pop czy psychodelia, jest tu jakiś pierwiastek dziwności. Czy to rapowane fragmenty, czy to ogrom przeróżnych dodatkowych dźwięków, czy może ukryty w tym wszystkim humor. Za projektem stoi Maciej Obst, to nie jest jego pierwszy album, ale może pierwszy z tak konkretnym pomysłem i czynnikiem wyróżniającym. Bo w sumie dlaczego nie postawić biesowania gdzieś w okolicy Standing on the Corner czy Jima E. Browna? Takich płyt potrzebuje polska muzyka.
O zespole duszno pisaliśmy całkiem niedawno. Teraz grupa wydała EP-kę zostań/wyjdź, która zbiera single wydawane w ostatnich tygodniach i dorzuca jeden dodatkowy utwór. I trudno dodać więcej błyskotliwych uwag: to po prostu świetny shoegaze. O duszno jest coraz głośniej i to bardzo zasłużenie. Kwadrans obowiązkowego słuchania.
Minimalistyczny singiel Summer na styku modern classical i ambient popu to dzieło Szymona Siwierskiego i Oli Samelczak. Utwór czaruje oszczędnymi środkami i pozostawia po sobie dobre wrażenie. Trochę jak Hania Rani? Ale klimat odgrywa tutaj jeszcze większą rolę. Płyta Dare to Fly nadchodzi i jest szansa, że idealnie nada się na jesienną aurę.
Na koniec jeszcze kilka drobiazgów: nowe single Nosowskiej (Milczę patrzę, Sedno, 9/10), premierowy utwór Artura Rojka (Mirafiori), EP-ka Margaret (VOICE), kolejna EP-ka Miłego ATZ (Atezetcore: 4×4 AWD), sesja na żywo ARS LATRANS Orchestra (link), wspólny utwór Baascha i Alif Hilal wydany w wytwórni Mesh Maxa Coopera (Disappear), teledysk do utworu Grandma’s Flat Goofy Ginz, nowy singiel Cinnamon Gum (Mary Liz).
