Koty bez oczu, psy bez nóg / Tymek Papior / Zuza Tynda / PGR / Ola Budzyńska & Karol Miernik / nat cichocka

Polska migawka: wersja mini #7

Kilka wydawniczych ciekawostek od polskich artystów.

Chociaż cała seria Polska migawka nie może ostatnio poszczycić się regularnością, z pewnością nie jest to jeszcze koncept wymarły. Szansa na powrót w nieco krótszej odsłonie może rozpędzić kolejne części. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Poprzednia część dostępna jest tutaj.

PGR, czyli Polska Grupa Rapowa (a to tylko z jeden ich aliasów), to abstract hip hopowa grupa, która ostatnio atakuje słuchaczy coraz to kolejnymi wydawnictwami. PZDR600, EP-ka nagrana we współpracy z CIEBURASZKA, to niecały kwadrans klimatycznego grania, z różnorodnymi podkładami, czerpiącymi bardziej z vaporowych niż jazzowych kierunków. PRZED GWAŁTOWNYM ROZPĘDEM jest natomiast pełnoprawnym albumem, chociaż niewiele dłuższym. Dużo na nim eksperymentów z formą i pozagatunkowych zapożyczeń, choćby z rocka (narastający WALEC, progowy RYMPAŁ) czy muzyki ludowej (POLKA). PGR wyrastają na jeden z najciekawszych eksperymentalnych rapowych składów na rodzimej scenie.

Skoro polski abstract hh to idziemy dalej: Kajzer. Album Lepszy dzień ukazał się w lutym, minęło więc trochę czasu, ale jakość pozostała taka sama. Momentami bity odlatują w jazzową stronę, czasem pojawia się też cloud rapowa mgiełka, a zebrani goście przekonują, że ta scena trzyma się razem. Co prawda niektóre kompozycje mogą wydawać za przeciętne, ale za to inne zostają w głowie na długo (choćby melodyjne Więcej, Prędzej, nawracający syntezatorowy motyw w Drozd czy płynący na smyczkach Docent). Kajzer sam produkuje swoje utwory, co jest tym większym osiągnięciem. Dobre.

Pozostajemy w temacie: Cichoń i Po drugiej stronie. Ponownie ciekawy produkcyjnie album, bo poza lo-fi jazzowymi bitami jest też sporo syntezatorów, cloud rapu czy starych niezidentyfikowanych sampli. Dodatkowo oczywiście garść gościnek (m.in. Karuzelkaaa, wspomniany wyżej Kajzer, gdok) i luzacki klimat. Krótkie utwory tylko zwiększają potencjał do kolejnych odtworzeń. Po raz kolejny: w polskim abstract hh dzieje się bardzo dobrze.

Nat Cichocka na początku września zadebiutowała albumem szpila. Artystka porusza się między klimatycznym alternatywnym r&b, lekką dawką breakbeatu i alternatywnym popem. I robi to bardzo dobrze, półgodzinna płyta płynie bez większych przestojów, a innym razem czy czekaj! przyciągają do siebie na dłużej, natomiast jutro spoczniemy na dnie odległego morza wrzuca do worka jeszcze dodatkowo indie rock, folkowe echa i gościnny udział stasia. Dobrze, że w tym brzmieniowym nurcie wciąż dzieje się tyle ciekawego. A artystkę z pewnością trzeba bacznie obserwować.

 

O zespole Bazgrołki mieliśmy już okazję wspominać podczas relacji z Great September. Ich zwrot w stronę transowego noise rocka na płycie Przełamując fale jest godny podziwu. Brzęczą, piłują, momentami zarzynają gitary, a przy tym czasem pośpiewają, a czasem poszepczą. Klimatyczny album, który rozwija skrzydła na żywo.

Ciąg dalszy powrotów myślami do Great September. Krakowska grupa Torschlusspanik zadebiutowała w wytwórni Peleton albumem Kiedy się obudziłem, było bardzo zimno. Jest emocjonalnie, głośno, krzykliwie, boleśnie i melodyjnie. Czyli emo/post-hardcore idealne. Teksty na długo zostają w głowie (wszyscy jesteśmy tacy sami / wszyscy będziemy zapomniani), a momenty, w których na pierwszy plan wysuwa się alt rock (w bezchmurną noc), tylko dodają płycie różnorodności. Życzymy powodzenia w podbijaniu klubowych scen, podstawa do tego jest znakomita.

Zima Stulecia, czyli duet Marka Pędziwiatra i Marcina Raka, dostarczył nową EP-kę. Temperatura idzie do góry, możemy więc słuchać 36,6 °C, połamanej jazzowej kolekcji pięciu kompozycji. Czasem trochę acid jazz, innym razem elektronika, z pewnością podczas tych dwudziestu minut nie sposób się nudzić. Materiał powstał na kanwie płyty Minus 30°C, podczas koncertu na żywo we wrocławskim klubie Ciało. Inspiracja własną muzyką to bardzo dobra inspiracja.

Zuza Tynda ma na swoim koncie dopiero dwa single, ale podparte znacznie dłuższym doświadczeniem: artystka gra na basie w zespole Ody Novy. Utwór illusion błyszczy produkcją, w której wokal Zuzy odnajduje się idealnie. Alternatywne r&b z brzmieniem, które śmiało można odnieść do Keleli czy Tinashe. Debiutancki bright jest natomiast mniej taneczny, ale oparty na podobnych motywach, z wyraźniejszym smyczkowym brzmieniem. Trzeba przyznać, że w obu odsłonach artystka sprawdza się bardzo dobrze i jej kolejne kroki trzeba obserwować z uwagą.

 

Tamten, czyli producent Matt Brzeźny, zaskoczył nowym aliasem. DJ Grzyb i płyta The Return of DJ Grzyb to podróż przez kwaśne i dubowe dźwięki beskidzkiego folkloru, pełna niespodziewanych brzmień i zacnych gości, spięta spójnym konceptem. Gdzieniegdzie wyłania się folk, innym razem ambient, jak również mnogość żywych instrumentów. Dzieło idealne na sesję grzybobrania albo wczesnojesienną wycieczkę w góry.

Koncertem duetu Koty bez oczu, psy bez nóg zachwycaliśmy się na Great September. Marcowa płyta Koty bez pozwala wrócić do tych wspomnień i zatopić się w nieoczywistą muzykę Tymona i Rozalii. Najbardziej rozczulają drono-ambientowe kompozycje, ale dzięki świetnym wokalom i ciekawemu instrumentarium również te bardziej piosenkowe formy stanowią przyjemny odsłuch. Już teraz można śmiało obstawiać, że to będzie jedna z płyt roku. Piękna, pochłaniająca, emocjonalna.

Tymek Papior ostatnio jest wszędzie: to gościnnie u Wojtka Mazolewskiego, to w zespole Chęckiego, innym razem obok Holaka. I słusznie, bo zmysł brzmieniowy ma niebywały. Płyta Wspólna sprawa trzeszczy i buczy, raz eksperymentując z dźwiękowymi fakturami, innym razem napędzając do połamanego tańca, a jeszcze innym bujając w rytm abstract hip hopowych bitów z przyjemnymi gośćmi (Kajzer, Młody Leszcz). Tymek na perkusji gra na swój własny sposób, który przez kilka lat stał się na tyle charakterystyczny, że nie sposób pomylić go z kimkolwiek innym. Stąd nie dziwi wcale fakt, że jest tak bardzo rozchwytywany. Klasa.

Album Przypływ Oli Budzyńskiej i Karola Miernika to przebieżka przez dźwięki nienależycie w Polsce zaopiekowane. Pełne detali downtempo/trip-hop z jazzowymi plamami, bogata produkcja, z odpowiednią selekcją trzasków i zgrzytów oraz łagodne wokale. Ola, członkini art popowego projektu Ljos, czuje się w takiej stylistyce doskonale. Trafiło na siebie dwoje muzyków nadających na podobnych falach, dlatego albumu tak dobrze się słucha. Ciągle można z niego wyłuskiwać nowe smaczki.

 

Żyjemy w symulacji, nowy singiel Huberta. niestety nie robi ogromnego wrażenia w kontekście głównego artysty. Za to produkcja jest już pierwsza klasa. Zajął się nią lucassi (Łukasz Rozmysłowski z Coals) i udało mu się uchwycić ducha złotego okresu cloud rapu, kiedy nawet bit zbudowany prostymi środkami wydawał się unosić sto metrów nad ziemią. Jeśli Łukasz wyprodukuje cały album Huberta to raper będzie musiał wspiąć się na swoje wyżyny, a dobrze wiemy, że stać go na więcej. Czekamy.

Otsochodzi właśnie wydał album RIOTT i wyjątkowo mocno koresponduje on z tym tekstem. Gościnnie pojawił się m.in. Cichoń, zsamplowana została Krystyna Prońko w funkującym jutro zaczyna się tu sezon, a CHCĘ SIĘ CAŁOWAĆ I SŁUCHAĆ KING KRULE bierze na warsztat najpopularniejszy utwór Seweryna. Ten za to wydał w marcu EP-kę fajne takie, do pośpiewania, z kilkoma przyjemnymi indie popowymi utworami. Otso chce, żeby bujało, i może sięgnąć zarówno do polskiego niezalu, jak również do klasyki polskiej muzyki czy starego eurotrance (sampel Więcej nieba D-Bomb), a nawet do interpolacji Justina Timberlake’a (NIENAWIDZĘ WARSZAWY). Album pełny przebojów. Miło, że ktoś z mainstreamu tak zręcznie żongluje inspiracjami.

Nowy album wydał Artur Rojek. Tak duzi artyści nieszczególnie potrzebują jakiejkolwiek prasy, dość powiedzieć, że trasa promująca płytę wyprzedała się na pniu. Niemniej sześć lat oczekiwania na następcę Kundla zbudowało jakieś oczekiwania. Chciałbym urodzić się żeby latałem ma się do nich nijak: to album brzmieniowo absolutnie bezpieczny, nastawiony na autorefleksję, pozbawiony przebojowości nawet w singlach. Miło usłyszeć tu tak powolne tempo i bogate aranżacje, ale nie jest to jednak jakość zachęcająca do częstych powrotów. Gościnny występ Korteza pokazuje, że Rojek został zjazzboyowany. Może dostaniemy kiedyś wersję live, która rozrusza niektóre utwory?

Duet Paper Moon wydał swój pierwszy singiel i to od razu podwójny: Milky Way & Supernova. Producenci z jednej strony wyraźnie celują w radiowe granie, ale z drugiej czynią to jednak nie najłatwiejszą utartą ścieżką, a nieco naokoło. Celują bowiem w klimaty nu-disco. Zadbali nawet o gościnny udział wyrazistego żeńskiego wokalu (Olena). Płyta planowana jest na grudzień, zobaczymy, w którą stronę duet ostatecznie podąży.

Zespół LUNAMË zadebiutował w ubiegłym roku albumem self-titled. Teraz jazzowy kwintet szykuje się do premiery drugiej płyty, którą promują singiel Secret Dance of a Day Dreamer oraz wydany wcześniej Elektrolit. Grupa czasem skręca w stronę fusion jazzu, innym razem na pierwszy plan wysuwa elektronikę, najnowszy singiel jest jednak całkiem spokojny jak na ich standardy. Nu-jazzowa niespieszne tempo i kojące wokalizy działają przyjemnie i dobrze się ze soba zgrywają. Ciekawość na pewno została rozbudzona.

 

I na koniec klasycznie drobiazgi i wspominki. Kolejny bardzo udany singiel innerinnerlife (no safeguard), nowy album Szymona Siwierskiego (Dare to Fly), długo wyczekiwany album wydała w końcu Misia Furtak (Otuchy) i wyraźnie nawiązuje on momentami do czasów très.b. Album Kajetana Wolasa NuMeRY z SzuFlaDY zawiera przyjemne gościnki (m.in. Natalia Szroeder, ciiicho i Ofelia). Zespół Pustki co prawda zawiesił działalność, ale dwudziesta rocznica wydania płyty Domino świętowana jest wydaniem remastera. Zwariowany utwór ZANAHORIAS AFILADAS vgtbl.pl i Rakky Ripper to kolejny singiel z serii międzynarodowych współprac polskiego duetu. Krakowski Biały Falochron prezentuje album Było sobie życie. Midsommar na ostatniej prostej przed premierą albumu dzielą się sześciominutowym utworem Drifter. Nakładem wytwórni Unsound ukazał się wspólny album claire rousay i Martyny Basty (Hotel Room). Poznaliśmy tytuł i datę premiery nadchodzącej płyty Rycerzyków: Inny Las ukaże się 16 października, kolejnym singlem promującym płytę jest utwór Głębiny. W tej samej wytwórni, Thin Man Records, album wyda również Grzesław Nawrocki, dostaliśmy kolejny singiel (3mm). Zespół pies i tak łatwo zapomnieć to również Thin Man.